2016-10-01 Warsaw Szuter Expedition vol.4 ( Romet ADV 250 )


 

Warsaw Szuter Expedition vol. 4

to czwarta odsłona imprezy rekreacyjno – turystycznej, która ma na celu pokazać, że okolice tak dużego miasta jak Warszawa też mogą być piękne. W tym roku gościliśmy u dzieci z Placówki Opiekuńczo – Wychowawczej w miejscowości Łbiska .20161009_110942_hdr

Warsaw Szuter Expedition to rajd dla każdego posiadającego motocykl o choćby lekkim zacięciu enduro. Trasa została poprowadzona po drogach zarówno szutrowych (80%), jak i asfaltowych (20%). Pod pojęciem drogi szutrowe rozumiemy drogi polne, leśne, żwirowe, piaszczyste, a w przypadku opadów deszczu błotniste. Zalecane są opony typu DUAL SPORT, jednak na zwykłych szosówkach ( nawet tanich chińskich jak w startującym Junaku 901 ) spokojnie można przejechać trasę w 100%. W tym roku do przejechania było około 100 km. Trasa została zapisana w formie roadbooka na kartkach A4. Podczas przejazdu liczyła się będzie, przede wszystkim, spostrzegawczość oraz umiejętność nawigowania. Po za roadbookiem do nawigacji, mieliśmy kartę ze zdjęciami z trasy, naszym zadaniem było wypatrywanie tych miejsc i zaznaczanie na którym kilometrze występowały, razem 12 punktów, z czego mi, a właściwie mi i mojemu tacie udało się znaleźć 9.  Jako że całą trasę jechaliśmy razem, podzieliliśmy się zajęciami, i tak ja zająłem się nawigacją, ojczulek miał wypatrywać miejsca ze zdjęć. Jak nam poszło…cóż nie udało się wygrać, ale też i nie o to mi chodziło, głównym założeniem było wystartować i spróbować się nie zgubić, ponieważ  ani ja, ani mój ojciec nie mieliśmy okazji jeździć używając do nawigacji tylko roadbooka i licznika motocyklowego. W rajdzie wystartowało 86 uczestników, o ile nie liczył się czas przejazdu, to minimalny czas powinien wynieść nieco ponad 3 godziny, maksymalnie musieliśmy wyrobić się w 5 godzinach, a to udało się wykonać tylko 54 osobom. Zwycięzca rajdu to osoba która znalazła największą ilość punktów, oraz najszybciej przejechała OS na mecie rajdu.

20161009_111022_hdr

Załoga Romet&Aprilia

mimo zgubienia się na jednej ze wskazówek, i nadrobieniu ok 10km trasy, dojechaliśmy na miejsce w czasie 3,39. Powiem wam szczerze, nie było łatwo w kwestii nawigacji, ale z każdym kilometrem, z każdą wskazówką czułem się w tej roli znacznie lepiej, zdecydowanie  🙂

W kwestii motocykli, pierwsze wrażenie z „parku maszyn” nie było zachęcające. KTM, BWM serii gs od 650 do 1200, Hondy Afriki, Super Tenery, XT660 i wszyscy na konkretnych terenowych gumach. Humor poprawił mi Junak 901 ( 80ccm ) z seryjnymi oponami, który tak generalnie przyjechał w regulaminowym czasie, i jak dobrze pamiętam naprawdę dobrym czasie.  Moja Aprilia na szosowych gumach „woziła” po piasku jak szalona, nie gorzej jednak od teoretycznie dualsportowych opon ADVki, którą mój ojczulek zaliczył dwie przewrotki, właśnie na takim fajnie kopnym piachu. Bądź co bądź maszyny sprawiły się super, jak dla mnie mała ADV-ka jest idealna do tego typu imprez. Lekka, wystarczająco dużo mocy, wywalił bym tylko kufry dla poprawienia masy + dobre opony i rewelacja do dualsportu. Do pełni szczęścia w Romku przydała by się moc Aprilii, choć czasem mniejsza moc na luźnej nawierzchni wybacza pewne błędy.

Organizaror rajdu: MotoX, dzięki Tobiasz za super zorganizowaną imprezę, świetną zabawę,  i czekam na następną edycję 🙂  

Poniżej filmiki które oddają częściowo klimat imprezy, niestety nie mojej produkcji…

Filmik z kanału Radosław Florkiewicz

 

Filmik z kanału: Enduro/SM XR400

Na mecie rajdu, kilka słów do mikrofonu:

Na koniec kilka zdjęć:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *