Nowa maszyna w garażu: Suzuki XF650 Freewind 9


Po długiej nieaktywności na stronie znalazłem w końcu chwilę na szybki wpis prezentujący mój ostatni nabytek. Z dotychczasowym motocyklem niestety musiałem się rozstać, na TDM-ie rozpocząłem sezon odwiedzając kilka zlotów i nawijając prawie 2000 tyś. km.. remont góry silnika przyniósł spodziewane efekty i motocykl chodził idealnie…. do momentu dość poważnej awarii. Opis tego co się stało to temat na ewentualny kolejny wpis, teraz w skrócie napiszę że oczywiście naprawa była możliwa, ale nakład środków i czasu ( którego brak mi w sezonie) skłoniły mnie jednak do sprzedaży Yamahy i zakupu czegoś nowego.

Szukanie motocykla zajęło mi tydzień. Trafiłem na niego całkowicie przypadkowo, słyszałem już o tym modelu, ale nic konkretnego. Nawet w chwili zakupu nie byłem do końca przekonany czy ten właśnie pojazd chcę. Skłoniła mnie głównie cena jaką udało się wynegocjować, i oczywiście całkiem niezły stan techniczny.

Tak więc stałem się posiadaczem Suzuki XF650 Freewind. Motocykl z 1999r. z przebiegiem 25 900 km. Początkowo nie wierzyłem w tak niski przebieg, ale pierwsze wykonane przeze mnie prace przy motocyklu wskazywały, iż może być on realny…. Ale od początku.

W chwili zakupu motocykl oklejony był folią, którą właściciel nakleił, bo jak to powiedział , ” oryginalny kolor jest jakiś taki festyniarski”.
Cóż, oryginalny pomarańczowo-srebrny lakier wygląda naprawdę fajnie, zakryć go folią imitującą karbon to nie głupi pomysł ( dla ochrony ), dla mnie prawdziwym festynem był sposób w jaki zostało to wykonane… mówiąc delikatnie niechlujnie, zresztą wystarczy zerknąć na zdjęcia poniżej:

Z daleka jeszcze ok, ale przyglądając sie z bliska już trochęnie bardzo. Na szczęście zdjęcie okleiny nie było zbyt trudne, obyło się też bez nieprzyjemnych niespodzianek. Po za jednym, niedużym zadrapaniem lakier wygląda dosłownie jak nowy.

Kolejne rzeczy które wypadało zrobić i sprawdzić na początku, to czysto eksploatacyjne sprawy. Piekielnie twarde i dojechane opony, to fabrycznie zakładane do tego modelu Pirelli MT80 RS, a  wyprodukowane rok wcześniej niż motocykl. To dobry sygnał gdyż wygląda, że mały przebieg jest faktycznie realny i jestem pierwszym który opony w tym motocyklu wymienia…..z drugiej strony fakt iż nikt przez tyle czasu nie pokusił się o zmianę tak istotnego dla własnego bezpieczeństwa elementu może świadczyć, że właściciel podobną manierę wykazywał przy wymianach innych mniej lub bardziej istotnych części. Kondycja silnika jednak bez zastrzeżeń, stan wszelkich podzespołów eksploatacyjnych nie wykazywał nadmiernego zużycia, a wszystkie wymieniane części oryginalne lub dobrej marki… kolejny plus 🙂

Graty do Freedka są dosyć tanie, dlatego nie myśląc długo do wymiany poszły: olej z filtrem, opony, napęd, filtr powietrza, klocki. Gdy już wszystko sprawdzone i gotowe do jazdy, czas na to co tygryski lubą najbardziej, modyfikacje 😀

  • Na początek wspomniany napęd. Oryginalnie, jak na singla przystało, piekielnie mocny z dołu więc postawienie na gumę nie było problemem. Niestety niewiele można zdziałać by nieco „uspokoić” motocykl, wybór zębatek nie powala na kolana, jedynie co dało radę zrobić to 42 zamiast 46 zębów z tyłu. Efekt, ok 0,5tyś obrotów/min mniej.
  • Wspornik podnóżków kierowcy przerobiłem obniżając je ok 4 cm w dół, dzięki temu wzrosła wygoda podróżowania dla dwumetrowca 🙂 Mankament: zbliżając się do granicy zamknięcia opony trę podnóżkami o asfalt.
  • Lusterka pozostały mi po TDMie… przyzwyczaiłem się do nich, dają wystarczającą widoczność do tyłu, wyglądają o niebo lepiej niż seryjne, więc ogólny wygląd motocykla się poprawił.
  • Oryginalny kufer centralny mieścił tylko jeden kask, ja potrzebowałem czegoś więcej. Na bagażnik trafił więc K-Max o pojemności 50L, dodatkowo z oświetleniem led postojowe + stop.
  • Kilka zmian w oświetleniu, wszystko w ledach: żarówka pozycyjnych z przodu, podświetlenie tablicy rejestracyjnej, światła do jazdy dziennej i kierunkowskazy. Żarówka świateł mijania pozostała tradycyjna ( zamienniki led są tandetne i dają za mało światła ), wedle zapewnień producenta +30% światła więcej. Lampa przednia tej wersji XFa to bolączka modelu, nie świeci źle, ale szału też nie ma, do tego odbłysnik strasznie wibruje… jeszcze nie poprawione ale mam na to już pomysł…
  • Gmole od Moto Adventure Tech. Ciekawy wzór zdecydowanie dodał motocyklowi masywności. Wspomniane wcześniej światła DLR zamontowane oczywiście do gmola.
  • Z mniej lub bardziej potrzebnych bajerów: gniazdo usb, nad zegarami zmontowałem uchwyt do nawigacji, pod zegarami wylądował cyfrowy wyświetlacz czujnika temperatury oleju.


W planach jest jeszcze kilka modów, ale póki co czasu brak, a nawet jak już jest to wolę przeznaczyć go na objeżdżanie sprzętu, a to daje wiele frajdy. Myślałem że 48KM będzie mi mało… w końcu poprzednia maszyna miała drugie tyle mocy, nie mniej charakterystyka pracy dużego singla potrafi zaskoczyć. Przyśpieszenie jest co najmniej zadowalające, strzał ze sprzęgła powoduje bezproblemowe podniesienie przedniego koła, mocy i biegów brakuje dopiero przy większych prędkościach na trasie. Optymalna prędkość podróżowania 120-130 km/h, oczywiście rozpędzić się można do ponad 160, ale nie jest to przyjemne doznanie. Na polskich drogach w sumie i tak wystarczy. Bardzo duży plus za prowadzenie, łatwo jest się oswoić z tym motocyklem, stosunkowo lekkie nadwozie  (186kg ) daje pewne prowadzenie w zatłoczonym mieście, miękkie zawieszenie zapewnia komfort na każdej drodze. Oczywiście ta mała bestia idealnie sprawdza się po za utwardzonymi szlakami. Ot taki uniwersalny, niezawodny pojazd na każdą okazję.

Po kilkuset kilometrach, obawy co do słuszności zakupu tego motocykla minęły, i zdecydowanie w tym momencie polecił bym go każdemu…


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

9 komentarzy do “Nowa maszyna w garażu: Suzuki XF650 Freewind

    • Kamillo Autor wpisu

      maszyna pierwsza klasa 🙂
      oklejenie tego mojego no nie powala :/ ten kto to zrobił zdecydowanie nie przykładał się do pracy, jakość folii ma dużo do czynienia.
      Są firmy które zajmują się profesjonalnie oklejaniem, i takie coś wygląda super. Mam gdzieś zdjęcie transalpa oklejonego tylko tak porządnie, w moro, wyglądał zajefajnie i nie wpadł byś na to że sprzęt jest oklejany 🙂

  • mlodyjunak

    Bardzo ładna maszyna. Sam sie mocno nad taką zastanawiam . Czy są jakieś typowe rzeczy na które trzeba uważać podczas podczas zakupu ?
    Pozdrawiam

    • Kamillo Autor wpisu

      W pieniądzach w jakich udało mi się kupić ten motocykl to naprawdę świetny pojazd. Brakowało mi trochę mocy i tylko dlatego zmieniam.
      Wiesz co w sumie jak w każdym motocyklu, pojazd ten nie ma jakiś mega bolączek bo jest do przesady prosty.
      Pojazd zachęca do jazdy w terenie, moment obrotowy wysoki więc idzie na gumę tak więc trzeba sprawdzić łożyska główki ramy i amorki z przodu.
      Uszczelka pod cylindrem ponoć często puszcza, jak swojego kupiłem nie było problemu, ale po jakiś 2000tyś. faktycznie przyszedł czas zmiany, prosta robota, i tania. Uszczelka ze starości się poddała i stwardniała. Uszczelnienie pokrywy zaworów też warto sprawdzić bo tam tylko silikon idzie więc pytanie czy ktoś zrobił to dokładnie.

  • Emi

    Jeśli będzie kiedyś na sprzedaż, prosiłbym o kontakt. Mam identyczny model w innym malowaniu, i chciałbym kupić drugą maszynę. Jest przyjazna dla użytkownika. chciałbym aby mój pasażer w przyszłości jednak jeździł sam. Dlatego szukam czegoś, a skoro mam dobre doświadczenia z Fredem, nie zaszkodzi mieć drugiego.