Nowy sprzęt w garażu: Aprilia Pegaso Cube 650


Aprilia Pegaso, czyli jak już wspomniałem w poprzednim wpisie, następca Rometa ADV250. Kolejny już po Suzuki XF duży singiel w mojej motocyklowej przygodzie. Wiele miałem koncepcji na to jaki zakupić motocykl, miał być Versys, Transalp, V-Stron, ale bez powodzenia w poszukiwaniu dobrej maszyny stanęło na Romecie. Aktualnie motocykl zmienił właściciela na mojego tatę, a ja mogłem ponownie szukać czegoś dla siebie. Założyłem sobie znacznie niższy budżet niż z początku sezonu, co skierowało mnie szybo na poszukiwana maszyny, która od lat już chodziła mi po głowie. Ten pojazd to BMW serii GS, a właściwie model F650, czyli pierwszy mały turystyk w ofercie marki, który tak generalnie to przydomek GS otrzymał dopiero dla modelu po 2000r. No to teraz może się pojawić pytanie?? Piszę że miało być BMW, ale tytuł wpisu mówi o Aprili…20160711_181219

…F650 w pierwszej serii pojawiały się w latach 1993-2001. Motocykl ten budowany był w mieście Noel, w halach montażowych należących do Aprili. Czemu akurat tam ? Ano dlatego że F650 i Pegaso 650 są efektem współpracy tych dwóch firm, w której uczestniczył jeszcze austriacki Rotax. W tym miejscu możecie się domyślić czemu zamiast bawarki w moim garażu stoi włoszka… i wasze przypuszczenia są właściwie, aczkolwiek jest to nieco dłuższa historia, tak więc po kolei.

Aprilia praktycznie w całej swej historii skupiała się na produkcji maszyn sportowych, które w wyczynowych wersjach odnoszą sukcesy w zawodach motocyklowych.  Niezależnie od kategorii pojazdu, każda Aprilka z którą miałem do czynienia, nie tylko świetnie wyglądała, ale też osiągami wypadała lepiej od konkurencyjnych maszyn.

20160717_154121-01

Nie inaczej jest w przypadku Pegaso 650. Pierwsze wersje to bardziej hardcorowe enduraki niż klasa adventure. BMW efekt romansu z Aprilią i Rotaxem zaprezentowało rok później. W przeciwieństwie do pięknej włoszki, był to trochę, jak by to nazwać… typowo niemiecko nudny pojazd, prosty, solidny motocykl, nie powalający na kolana wyglądem, którym bez problemu można objechać świat. Taka koncepcja przypadła klientom do gustu, deklasując w sprzedaży bliźniaczą konstrukcję Aprili. Oczywiście Pegaso ewoluowała i firma próbowała ją „ugrzecznić” na wzór BMW, nic jednak nie zmieniło już pozycji tego motocykla na runku. Większą popularność bawarki widać teraz w ilości używek na portalach ogłoszeniowych w Polsce, mówiąc krótko, jest w czym wybierać. W przypadku Aprilii nie jest już tak kolorowo, co ma jednak jedną bardzo dużą zaletę. Mała popularność Pegaso przekłada się na dużo atrakcyjniejszą cenę zakupu. Pegi z 2000r. dostaniecie w cenie o 4 lata starszej beemki, i to jest jeden z argumentów który mnie skłonił do podjęcia decyzji o jej zakupie, ale oczywiście to nie wszystko.

20160706_193735

Czytając opinie i testy, Aprilia na przestrzeni lat okazała się po prostu nieco lepiej wykonanym motocyklem. Jak już pisałem serce motocykla przygotował Rotax. Legendarna już jednostka napędowa, bardzo nowoczesna jak na standardy tamtych lat. zasłynęła ze swojej ponadprzeciętnej niezawodności. Wspomniałem już że Aprilia zawsze wyróżniała się osiągami, tak też jest w tym przypadku. Mimo pozornie identycznego z BMW silnika, jest bardziej dynamiczna, ma wyższą prędkość maksymalną, spala też niestety większe ilości paliwa. Główna różnica w Aprilce, jaką udało mi się odnotować między motocyklami, to zastosowanie głowicy o pięciu zaworach, dzięki temu silnik generuje 1KM i ok 5Nm mocy więcej, niby niewiele, ale jest to odczuwalne. Jeśli chodzi o spalanie, BMW podobno schodziło do 4l/100km, podczas gdy moja Aprilia potrzebuje średnio 6l/100km.

Tak więc cena i rocznik były zdecydowanie podstawowymi argumentami. Dalej jest wygląd, motocykl wygląda o niebo lepiej, nowocześniej, co tu dużo mówić, Włosi znają się na wyglądzie jak nikt inny. Kolejna sprawa wyposażenie. Bardzo dobre hamulce Brembo, świetnie zestrojone zawieszenie z amorkami USD z przodu i centralnym z tyłu.

20160706_193717

Moja Aprilia pochodzi z 2000r,  kupiłem ją z przebiegiem 58,500km. Sporo jak na singla, nie mniej jednak przebieg ten wydaje się być uczciwy patrząc na jej ogólny stan. Silnik pali idealnie, dosłownie „od strzała”. Sama jednostka napędowa pracuje z kulturą znaną ze starych diesli Mercedesa, brzmi to jak by ktoś do środka wrzucił co najmniej wiadro gwoździ… ale cóż, ten typ tak ma. Chętnie wkręca się na obroty, lubi też wibrować, i to mocno. Byle przegazówka powoduje samoczynne przestawienie lusterek 🙂 Nic to, klasyka dla dużych jedno-cylindrowców. Tu muszę zauważyć że Suzuki XF pracowało kulturalniej, miało też jeden koń mechaniczny i kilka Nm momentu mniej ( czyli 48KM i 54Nm, zupełnie jak BMW F650 ) i nie sądziłem, ale różnica w dynamice jest zauważalna, nie jest to oczywiście przepaść, ale czuć że Aprilia chętniej nabiera prędkości, a postawienie jej na gumę przy starcie spod świateł to czysta formalność.

Generalnie pierwsze wrażenie z jazdy motocyklem jest bardzo pozytywne, podobnie jak jego stan techniczny, mimo tylu nakręconych kilometrów. Jak dobrze by nie było, każdy używany motocykl wymaga pewnych czynności  serwisowych. To co mnie cieszy te najdroższe kwestie eksploatacyjne, są w stanie idealnym, mam na myśli zestaw napędowy, opony, tarcze hamulcowe czy uszczelniacze w lagach, to wszystko widać że wymieniane było regularnie, a niektóre elementy bardzo niedawno ( opony mam z końca 2015r 🙂 ) Klasycznie olej i filtry poszły do wymiany, do kompletu klocki hamulcowe z przodu i zasadniczo tyle, reszta pracy i kasy mogła pójść na małe modyfikacje.

20160804_195738

W kwestii przeróbek dużo nie robiłem… jak na razie 🙂

  • Osłona dolna silnika pomalowana na czarno, bo oryginalny kolor już nieco wypłowiał. Plan docelowy jest by zastąpić ją elementem metalowym/aluminiowym.
  • Kolejna sprawa, to nieodłączna przeróbka każdego mojego motocykla, a więc kanapa. 7cm w górę załatwiło sprawę wygodnej pozycji za kierownicą 🙂
  • Akcesorium nieodłączne dla mnie w pojeździe tego typu to gmole. Te po raz kolejny wybrałem z oferty Moto Adventure Tech. W XF-ie sprawdziły się idealnie, nie zawiodłem się i tym razem. Pasują idealnie do Pegaso, dodając mu charakteru, a że konstrukcja solidna to ochronią mi maszynę w awaryjnej sytuacji.
  • Z turystycznie potrzebnych bajerów pojawiła się ładowarka na usb, własnej roboty uchwyt do nawigacji, oraz wyższa turystyczna szyba.

20160722_162752-01

Na chwilę obecną tyle. Silnik działa, brak wycieków, zawieszenie pracuje jak należy, wszystko trzyma się kupy. Wizualnie prezentuje się bardzo dobrze, i mam nadzieje że nic się w tej materii jeszcze długo nie zmieni. Na zimowe wieczory czeka mnie wymiana tarcz sprzęgła ( jestem już na końcówce regulacji ), sprawdzenie zaworów i łańcucha rozrządu, czyli elementów które nie dają jeszcze niepokojących znaków, ale na nowy sezon warto będzie mieć to sprawdzone. Po za tym zostaje jazda i ogarnianie sprzętu. Dobre, typowo szosowe opony, zachęcają do dynamicznej jazdy i wybierania możliwie najbardziej krętej drogi. W terenie niestety nie poszaleję za wiele na takim bieżniku, ale w sumie Pegaso pasuje co najwyżej na szutry, niż kopania się po osie w błocie. Zaskakuje mnie skuteczność hamulców, zestaw niby jak w XF650, czyli po jednej tarczy na koło, ale tutaj dozowalność i siła hamowania, pod maksymalnym obciążeniem jaki generuje moja jazda, nie pozostawia wiele do życzenia. No to tyle, co chciałem napisać na tą chwilę, na koniec jeszcze filmik prezentujący aktualny stan motocykla. Dzięki za dotrwanie do końca wpisu, i zapraszam na następne…

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *