Projekt Lux-Mot Division 125 Z


DivisionW tej serii wpisów przeczytacie o moim pojeździe, który szykuje na sezon 2012.

Zaczęło się od otrzymania z firmy Romet atrapy pojazdu Romet Division 125 na początku sezonu 2011.

Po za oczywistymi brakami które widać było na pierwszy rzut oka (m.in. brak owiewek na baku, owiewki zegarów, siedzenia ) i ogólnym zaniedbaniu sprzętu ( plastiki źle spasowane, popękane, atrapa licznika, zdemontowana jedna tarcza hamulcowa z zaciskiem, motor w całości pomalowany był czarnym sprayem) nikt tak do końca nie wiedział co w nim siedzi i co trzeba by było uzupełnić aby motor ten jeździł. Trzeba rozebrać….

 Okazało się że chińska fabryka Senke ( bo to oni produkują części do Divisionów dla Rometa ) ma naprawdę spory potencjał, którego nie wiedzieć czemu w Polsce z Rometem pewnie nie odkryjemy jeszcze długo ( oszczędności?? ).

  • Silnik i osprzęt:  wydawało mi się że będzie to 250-ka z dwoma cylindrami pracującymi jednocześnie  R2-360° (czyli jak np w maluchach ) pochodząca z Rometa R250, nie dowierzałem też oznaczeniu „124ccm” na cylindrze mimo że faktycznie był wyraźnie mniejszy, ale  po zrzuceniu głowicy wszystko było jasne. Dwa cylindry, silnik typu R2-180°, czyli prawdziwa konkretna konstrukcja tak jak to ma miejsce w nowoczesnym motorach. Wygląda nieźle…. ale zbyt pięknie być nie mogło, brak sprzęgła, prądnicy,koła magnesowego, wiązki elektrycznej z osprzętem, gaźników,króćców dolotowych i kilku innych drobiazgów…
  • Nadwozie: jak na atrapę przystało zbiornik paliwa z plastiku i powyłamywane zaczepy „skrzeli”, atrapa licznika i ten czarny lakier, wszędzie, niedbale nałożony na wszystko, bez matowania czy odtłuszczania, tak więc nie dziwne że łuszczył się i odpadał 🙁 a najgorsze w tym że zamalowano oryginalnie złote amorki typu upside-down. Większość plastików połamana, z odkurzem po wspomnianym już malowaniu.

Braki poważne, chęć ich skompletowania ( co prawda sporo części miałem w warsztacie ) wiązała się z wydaniem sporej ilości gotówki… a biorąc pod uwagę że mam czym jeździć, na nadmiar czasu też nie narzekam, to konkretnych zamiarów nie miałem.

Szkoda jednak było by wyrzucić coś co tak fajnie mogło wyglądać i jeździć… z pomocą jak zwykle przychodzi allegro i więcej wolnego czasu z Z125 końcem sezonu.

Po krótkich poszukiwaniach wypatrzone na śląsku rozbite Z125 znalazło się w moim garażu gotowe to rozbiórki.

Tym sposobem nabyłem komplet części do mojego Divisiona potrzebnych mi go jego uruchomienia. Pozostało jedynie kupić kilka plastików, zbiornik paliwa oraz pomalować to co nie wygląda zbyt ciekawie, przełożyć wszystko z rozbitka do nowej ramy. Proste…

Niestety jak to w przyrodzie bywa  coś poszło dobrze a z innymi rzeczami musiałem się trochę pomęczyć. Było tak np. z silnikiem, byłem prawie pewien że każdy, 125 czy 250 mocowanie ma takie same bo w większości motorki budowane są na jednej ramie… spawarka poszła w ruch i faktycznie po kilku godzinach mocowanie pasowało idealnie, tak mi się przynajmniej z początku wydawało, do czasu gdy nie założyłem łańcucha. Ten postanowił że będzie obcierał o ramę. Ale co to dla mnie i mojej spawarki, kolejna godzinka modów i już wszystko gra 🙂

Były też rzeczy całkowicie przypadkowe, a mianowicie wybór zbiornika paliwa. Ten oryginalny nie nadawał się, a potrzebowałem zbiornika tak by dostarczać paliwo do silnika tylko na czas odpalenia i regulacji gaźnika. Nałożyłem ten od Z125 ( w którym paliwo jeszcze było więc zmarnować się nie mogło ). Wyglądał naprawdę ciekawie, dość agresywny kształt, plastiki boczne całkiem nieźle się wpasowały, hmm… czemu by nie, dzięki temu mój motor wygląda jeszcze lepiej bo inaczej od serii. Dla mnie miodzio, spawarka, 30 minut, mocowanie przespawane, oczy bolą od spawania, podobnie jak skóra na twarzy bo nie chciało się założyć maski, ale zadowolenie z wyglądu motoru…bezcenne.

Długo się zastanawiałem na wydechem. Ten oryginalnie zamontowany miał kolektor pod dwa cylindry, mi potrzebny był tylko pod jeden. Trzeba ciąć. Po ucięciu zobaczyłem jak tandetnie i niedokładnie wydech ten został zrobiony… wizualnie też nie najlepiej… ale że po garażu walał się wydech od GSXR 1000, decyzja zapadła szybko. Kolektor od Z125, kawałek rury od Poloneza Trucka, spawarka i wydech gotowy. Będzie czym warczeć np. w korkach!

Fotorelacja: Album Picasa Web

CDN….

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *