Romet 4E, fajny?!?


Romet 4E

Autko dostałem na tydzień czasu w ramach akcji jazdy testowych dla przyszłych potencjalnych klientów. P1040542Nigdy nie byłem zwolennikiem aut elektrycznych, głównie przez zaporową cenę i zasadniczo mały zasięg jazdy na jednym ładowaniu. Romet początkowo mógł pomóc mi zmienić to zdanie, tanie auto przeznaczone do jazdy miejskiej z zasięgiem ok 180 km. Cena 35 000zł hmm… no niska nie jest, ale 6zł za 100 km pozwoli szybko zrekompensować ten wydatek. Opłaty też powinny być niskie, bo dokładnie takie jak np. za quada. I tutaj właściwie kończą mi się pozytywne argumenty.

Zasięg 180km jak na jazdę miejską spoko, ale przy prędkości max 45km/h??? Na szczęście jest tryb gdzie będziemy pędzić 65km/h, w tym przypadku jednak zasięg spada nam katalogowo do 90km. Fajnie jak do pracy mamy niedaleko, nawet idealnie, na krótkich odcinkach silniki spalinowe nie zdążą się nagrać, co im zasadniczo szkodzi. 4E nie ma tego problemu, a 8 godzin ładowania nie zauważymy zostawiając auto podpięte do gniazdka na noc. Faktycznie zasięg też jest nieco większy, bo udało mi się przejechać za każdym razem ponad 100km.
Z zewnątrz ogólnie nie mam do czego się przyczepić, w końcu to kopia Citroena C1. Wygląda więc nieźle, ale proporcje nie te. Zawieszony nietypowo wysoko, do tego małe koła, nadwozie długie i wąskie. Wygląd to jednak kwestia gustu, wię

kszości potencjalnych klientów samochód się podobał, ja bym wolał jednak pierwowzór, który pokazywali na targach.

P1040514W środku wizualnie brak zastrzeżeń, jest tu wszystko pod ręką, wygląda całkiem ładnie. Jakość materiałów najwyższych chińskich lotów, czyli kiepska, do tego masa niedociągnięć. Lusterka nie mają regulacji od środka kabiny, ale dziura na takie rozwiązanie jest. Nie mogli tego zaślepić czymś, kawałkiem gumy?

Straszna jest kolumna kierownicy i jej osprzęt. Sama kierownica jest bardzo giętka, do tego dochodzi mechanizm dźwigni kierunkowskazów, włączeniu towarzyszy „klik” jak by coś się łamało, i towarzyszy on dalej przy każdym obrocie kierownicy. Na koniec stacyjka schowana głęboko i klucze do niej, z logiem ala citroen 🙂 Z fajnych rzeczy należy wymienić zegary, proste, czytelne i wyświetlają wszystkie potrzebne informacje. ,

Bagażnik też jest wielkim plusem, zmieści się tu naprawdę wiele. Tylko dostęp do przestrzeni ładunkowej przez drzwi boczne i małąP1040533 szybę z tylu trochę mi nie leży. Wyobraźcie sobie, idziecie z ciężkimi zakupami, obie ręce zajęte a trzeba wyjąć kluczyk i otworzyć zamek w drzwiach od kierowcy ( zamek jest tylko w tych dzwiach, lub w klapie bagażnika ). Potem sięgnąć ręką do środka, aby odblokować drzwi pasażerowi oraz drzwi tylne. Można też skorzystać ze wspomnianej szyby/klapy bagażnika. Ta też się otwiera z klucza, a odkrywa nam dostęp do tylnej, dosyć wysoko osadzonej półki. Ciężkich zakupów tam nie postawimy, bo spadną przy pierwszym hamowania. Trzeba się więc wysilić i „zanurkować” głębiej. Niska kobieta będzie miała z tym problem. Czepiam się, bo to takie pierdoły, ale mi po tygodniu jazdy już doskwierały, więc pewnie nie tylko dla mnie będzie to problem.

Kolejnym fajnym bajerem jest szyberdach, szkoda ze zamontowali go odwrotnie (otwiera się pod wiatr) a jego mechanizm zamykania jest fatalny i nie domyka się. Plus to, że przy moim wzroście (205cm) pomagał np. obserwować na skrzyżowaniu światła drogowe, nie musiałem się wychylać do przodu zginając przy tym kierownicę.

Radio jakie miałem zamontowane to kolejna chińska myśl techniczna, z kiepskim wzmacniaczem antenowym, wyposażone w port USB i kart SD. Zużywa mało prądu, co istotne, gra nie najgorzej, można by powiedzieć że na minimalnej skali aż za głośno, w końcu nie zagłusza go dźwięk silnika. To właśnie cisza jest największym zaskoczeniem w tym aucie. Po przekręceniu kluczyka o gotowości do jazdy informuje sygnał dźwiękowy oraz kontrolka „ready” na zegarach. Po za tym absolutna cisza. Wrzucam „D”, naciskam pedał gazu i zaczynam się toczyć. Tylko szum opon i gdzieś z tylu jak by mała wiertarka pracowała.
Moja pierwsza trasa tym autem to odcinek 98km z Sochaczewa do Kobyłki. Starą trasą poznańską po godzinie 20:30 turlałem się z zawrotną prędkością maksymalną.
Auto prowadzi się przyzwoicie w linii prostej, jest wąskie wiec nie lubi kolein. Układ kierowniczy bez wspomagania, ogólnie bardzo prosty, więc rewelacji nie ma. W zakrętach byle jak, dodatkowo fotele skrzypią przy każdym ruchu kierowcy i absolutnie nie mają trzymania na bokach. Cóż auto miejskie, nie rajdowe, przy tych prędkościach nie ma co wymagać więcej, ale od zawieszenia, bo fotele do wymiany!

P1040529Na tak długim odcinku, jak na ten samochód, dźwięk silnika absolutnie nie przeszkadza. Zagłusza go pęd wiatru i szum opon, jest też radio. Kwestia podróżowania jest naprawdę całkiem przyjemna pod tym kątem. Mam jednak pewne obiekcje. Po pierwsze, dopóki jest równo jest ok, ale jak zaczynają się nierówności każdy element zawieszenia daje o sobie znać. Stuka, puka, sztywność nadwozia też nie jest za dobra, a to przecież jest nowe auto. Po drugie, gdzie do jasnej ch***** jest ogrzewanie. Jest przycisk nadmuchu na przednią szybę i jakiś suwak ( który nic nie zmieniał ), ale przy temperaturze 5 stopni w mieście nie dało rady jechać, bo wszystkie szyby zaparowały. W trasie nie ma co marzyć o zdjęciu czapki i rękawiczek, bo po 100 km bez minimalnego ogrzewania zmarzniecie, a co jak temperatura spadnie poniżej zera? Należy też wspomnieć, że w niskich temperaturach spada wydajność baterii….

Jak widać po powyższym tekście, moja opinia na temat tego auta nie jest przychylna. Wiem, że jest to nowość, pierwszy model, itp., ale Romet szykuje go od 2 czy nawet 3 lat. Kurcze, ale jest to nowość, ale tylko w firmie Romet, bo samochody już od kilku lat jeżdżą po świecie, elektryczne też już są z nami jakiś czas, mają więc od kogo się uczyć. Najgorsze że chcą za to auto 35 000 zł. No tak, akumulatory kosztują swoje, ale na etapie rozwoju techniki jaki aktualnie osiągamy tak wykonane auto nie ma prawa bytu. W tej cenie kupie w dobrym stanie niezawodne, lepiej wykonane Tico,

P1040516

z ogromnym zapleczem części zamiennych, ogrzewaniem, vmax 140 km/h i zasięgiem od stacji do stacji. Wydam na nie 5 000 a za pozostałe 30 000 będę miał na paliwo na parę ładnych lat. Tutaj trzeba zaznaczyć, że w Romecie akumulatory trzeba wymienić po 400 ładowaniach, wiec dochodzi kolejne 8 000 zł w przeciągu ok. 2 lat. Nasunęło mi się właśnie pytanie: a co z utylizacją starych akumulatorów??? Hmm… Cóż od dawna już wiem, że auto elektryczne to żadna przyszłość motoryzacji. Droga impreza i nie opłacalna, natomiast kiedy jest tania to zaczyna być tandetna. Romet 4E może być ciekawy, ale najpierw musi być wykonany adekwatnie do ceny, a przynajmniej solidniej, bo w chwili obecnej dla tych co mało jeżdżą, rynek tanich, oszczędnych aut ma wiele ciekawszych propozycji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *